Republika Kenii dołączyła do trzech innych afrykańskich krajów zezwalając na hodowlę komercyjną upraw GMO . Oczywiście hodowle obwarowywane są długą listą wymagań i dopiero po 20 latach od wprowadzenia uprawy oraz po potwierdzenia braku istnienia negatywnych skutków jej hodowli dalsze wymagania nie będą konieczne. Oczywiście jest wielu przeciwników podobnego systemu: Anne Wanjiku Maina adwokat, członek grupy anty-GMO wskazuje na "nieetyczność" oraz "sprzyjanie interesom firm biotechnologicznych a nie farmerom". Ma w swoich zarzutach pewną rację: umowy pomiędzy firmą a farmerem zobowiązują go do corocznego zakupu ziarna (na zasadzie kontraktu zabraniającego hodowli z ziaren zebranych z poprzedniego sezonu). Jednak farmerów do zakupu ziaren nikt nic zmusza poza faktem, że bez roślin GMO osiągną niższe dochody [1]. ( Przypomina mi to jeden z wykładów dotyczących GMO wygłoszonym na XI Ogólnopolskim Akademickim Seminarium Studentów Biotechnologii - prowadzący zadał wtedy pytanie na temat wykrycia przez Greenpeace "nielegalnej" uprawy kukurydzy GMO. "Jak oni to wykryli?" W głowie zaczęły mi się pojawiać testy na wykrycie białek z Bacillus thuringiensis czy testy PCR. Odpowiedź była znacznie bardziej prosta: "po prostu nie były w 50 % zjedzone przez szkodniki. (głównie Ostrinia nubilalis ). Sama decyzja władz Kenii cieszy mnie- bowiem w przypadku susz czy innych klęsk żywiołowych użycie upraw GMO pomoże Afryce uporać się z problemem głodu własnymi siłami.
Konieczność ciągłej edukacji oraz promowania GMO można skwitować jednym ze zdjęć zrobionym w szkole w okolicach Gdańska:
[1] Natasha Gilbert Kenya set to give green light to GM crops| Nature | doi:10.1038/news.2011.410
niedziela, 17 lipca 2011
niedziela, 3 lipca 2011
Chińskie inwestycje naukowe w Afryce
Ostatnio w Nature ukazało się kilka ciekawych artykułów związanych z rozwojem nauki w Afryce- kontynentem zdecydowanie nie kojarzonym z rozwojem tej dziedziny kultury. Jeden z nich [1] opisuje znaczny wzrost liczby wspólnych projektów naukowych (około 2 % chińskich publikacji pochodzi ze współpracy z Afrykańskimi naukowcami), staży i konkursów dla Nigeryjskich naukowców, oraz finansowania infrastruktury. Oczywiście nie jest to czysto altruistyczna pomoc, jednak chyba jest to strategia będąca opłacalna dla obydwu stron. Chińskie inwestycje grupują się głównie wokół typowo strategicznych dla rozwoju tematach: przemysłu wydobywczego, hodowli zwierząt oraz roślin (w tym GMO). Pozwoli to Państwu Środka na łatwiejszy dostęp w przyszłości do surowców niezbędnych do rozwoju ich gospodarki lecz także na „przetarcie szlaków” dla przyszłych inwestycji w budownictwo czy przemysł. Również kraje Zachodnie inwestują w podobny sposób [2] jednak jak można było się spodziewać: Chińczycy załatwiają wszystko w sposób szybszy. Wciąż jednak pieniądze pochodzące z innych krajów to kropla w morzu potrzeb – większość dzisiejszej nauki wymaga gigantycznych wprost nakładów na sprzęt oraz odczynniki aby tworzyć ją na konkurencyjnym poziomie. Jednak jest to jednak droga w której państwa rozwijające się widzą szanse na dogonienie państw zachodnich- w oparciu o nowoczesne wydajne technologie [bez ponoszenia kosztów ich wytworzenia] i wykształconych specjalistów [częściowo wykształconych za granicą]. Warto dodać że Polska również stara się podążać tą ścieżką: współczynnik scholaryzacji na poziomie akademickim mamy jeden z najwyższych w Europie [dopiero po latach stwierdzono że jest w dużej mierze była to inwestycja nietrafiona].
Jednym z najciekawszych aspektów jest rozwój hodowli roślin GMO- w zasadzie jedynej opcji na wyżywienie się dla zwiększającej się populacji Afryki. Dla firm z Chin jest to poligon doświadczalny za pomocą którego, przewaga w tej dziedzinie nad państwami UE będzie stale się powiększać – jest to bowiem dziedzina potrzebująca dużych inwestycji, takich, które w UE nie opłacają się [aby wprowadzić na rynek europejski rośliny GMO potrzebne są badania analogiczne do tych farmaceutycznych- kosztujących miliony euro i trwające całe lata. Całe szczęście że po latach „chronienia” nas przed GMO politycy skapitulowali przed brakiem dowodów na ich szkodliwość].
[2] Bassirou Bonfoh, Giovanna Raso, Inza Koné, Daouda Dao, Olivier Girardin, Guéladio Cissé, Jakob Zinsstag, Jürg Utzinger & Marcel Tanner Research in a war zone Nature 474, 569–571
niedziela, 19 czerwca 2011
Badania nad zwierzętami cz. II
Jakiś czas temu ( tutaj ) opisywałem problemy naukowców pracujących ze zwierzętami. Największe emocje budziły kwestie badań nad szympansami- naszymi najbliższymi krewnymi. Od tego czasu zmieniło się kilka rzeczy-w większości krajów "cywilizowanych" w tym w całej UE zabroniono badań inwazyjnych na naczelnych. Jednym z niewielu krajów w którym jest to wciąż legalne pozostały Stany Zjednoczone Ameryki. Niestety i tam badania nad człekokształtnymi znalazły się na pod murem. W pełny sposób opisuje to ciekawy artykuł z Nature [1]. Nad samą sprawą etyczności tych badań wiele już powiedziano i zasadniczo na stopie "filozoficznej" niewiele można obecnie dodać [2,3].
Ciekawą jednak rzeczą jest dobór środków jakimi walczą o swoje racje obie strony. Edytorial w Nature rozpoczyna się od opisu "war room" w ośrodku Louisiana’s New Iberia Research Center (NIRC). Prowadzona jest w nim konferencja której przyglądają się urzędnicy z National Institutes of Health i innych instytucji. Opracowywana strategia ma wskazywać na konieczność użycia szympansów w stworzeniu szczepionki na wirusowe zapalenie wątroby typu C, dane dotyczące przyśpieszeniu testów klinicznych dzięki wykorzystaniu modeli zwierzęcych. Na pewno było tam dużo eleganckich slajdów w power point'cie, wszystkie dane miały odnośniki a wszyscy biorący udział naukowcy poczuli się przekonani i po wszystkim pogratulowali sobie rzetelnej pracy. Tymczasem nie zauważono iż szturm na ich badania nie rozpoczął się od badań kognitywistów lub neurobiologów uprawdopodobniających iż naczelne posiadają świadomość lub też podważających w danym przypadku zasadność ich użycia jako modelu. Nie poszły w ruch slajdy na konferencjach oraz artykuły które przeszły system peer-review. Zamiast tego jeden z aktywistów, (który poźniej stwierdził "I was proud of what I saw") podczas swojej pracy jako laborant w ośrodku, nakręcał filmy ukrytą kamerą i wybrał najbardziej szokujące elementy- film jest dostępny na serwisie youtube [4]. Taki przekaz wzmacniany jest z jednej strony informacją o 98% wspólnego DNA a z drugiej znacznymi różnicami w immunologi [choć to właśnie badania nad chorobami "wspólnymi" są prowadzone] sugerującymi niewielką przydatność badań. Dodatkowym atutem w rękach aktywistów jest fakt iż 85 % szympansów należy do firm farmaceutycznych (dla jednych jest właściwie rękojmia iż badania te przynoszą wymierne efekty w badaniach nad lekami, a dla drugich [i to właśnie do nich jest ten przekaz] iż zwierzętom dzieje się krzywda w "imię dolarów"). Wobec takiej taktyki środowisko naukowe wydaje się bezbronne.
Co ciekawe nikt z aktywistów nie zasugerował zakazu importu leków testowanych na małpach z krajów gdzie były one wykonywane (żaden z nich pewnie też tego nigdy nie zrobi). Co powoduje że z powodu zakazu całe laboratoria przeniosą się [zapewne już to trwa] do krajów gdzie takich zakazów nie ma. Stracą na tym małpy (w USA posiadają prawo do "emerytury") oraz nauka w USA. Zyskają Chiny, Brazylia lub inne bardziej liberalne w tej kwestii państwo.
PS Szukajac informacji na temat aktywistów znalazłem stronę http://www.animalscam.com/ walczacej z organizacjami praw zwierząt ich bronią: "Czy wiesz ze założyciel PETA jest przeciwny akwarystyce,mleczarstwu, pszczelarstwu... PETA zabiła ponad 70000 zwierząt!", są filmiki ze smutnymi dziećmi pozbawionych lekarstw itd. Ciekawe kto ich sponosruje (sami twierdza ze ordinary people who recognize that their right to eat meat, drink milk, wear fur, enjoy the circus, hunt, and fish are in serious jeopardy. )
[1] http://www.nature.com/news/2011/110615/full/474268a.html
[2] http://www.spiked-online.com/Articles/000000005549.htm
[3] http://www.independent.co.uk/news/science/scientists-should-be-allowed-to-test-on-apes-480902.html
[4] http://www.youtube.com/watch?v=ZzbAjTpC1EQ&feature=related
Rysunek: http://en.wikipedia.org/wiki/File:HugoRheinholdApeWithSkull.DarwinMonkey.2.jpg
piątek, 17 czerwca 2011
Sylwia Pawłowska Neomaltuzjanizm jako kontynuacja koncepcji maltuzjanizmu
"These are symptoms of a world in overshoot, where we are drawing
on the world’s resources faster than they can be restored, and we are
releasing wastes and pollutants faster than the Earth can absorb them
or render them harmless. They are leading us toward global environmental
and economic collapse"
- Donella Meadows, Jorgen Randers, Dennis Meadows Limits to growth. The 30-year update"
"Around 1880, a group of entrepreneurs and scientists gathered in Paris to discuss the future. The question was what the French capital would look like in 50 years. The conclusion was dark: With continued growth of the population and the economy, these French visionaries foresaw that the Parisian avenues would be buried under several feet of horse manure."
- Jurriaan Kamp Ode Magazine
Obecnie liczba ludności świata przekroczyła 6,5 miliarda, powierzchnia lądów kuli ziemskiej to 148940000 km2. O ile pierwsze liczba ciągle wzrasta, o tyle druga niestety nie. Nasuwają się zatem pytania: Czy powinniśmy zacząć się martwić? Czy wzrastająca populacja ma szanse na znalezienie swej przestrzeni życiowej? Jak Ziemia wyżywi wszystkich jej mieszkańców? Jedno zagadnienie, a można je rozpatrywać na wielu płaszczyznach: demograficznej, gospodarczej, społecznej, psychologicznej. Umysł ludzki charakteryzuje się (przynajmniej w większości przypadków) zdolnością do przewidywania, dostrzegania tych problemów, które mogą wystąpić w przyszłości. Tak jest również i w tym przypadku. Oczywiście zagadnienie przeludnienia rozważane było już w czasach antycznych (o czym później), największe jednak „zasługi” w tej tematyce przypisujemy tezom wysuniętym przez Thomasa Malthusa, a nurt nazwany od jego nazwiska maltuzjanizmem oraz jego późniejsze odłamy, są myślą przewodnią tejże pracy.
Dokończenie na: http://e-biotechnologia.pl/bioetyka_maltuzjanizm.html
Rysunek: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyspa_Wielkanocna (kto nie wie skąd się wzięły w tym temacie te posągi niech przeczyta)
środa, 15 czerwca 2011
Android w laboratorium cz. II
Wracając do tematu:
Zapraszam wszystkich do przesyłania ciekawych aplikacji.
Rysunki pochodzą z Android Market.
niedziela, 12 czerwca 2011
Android w laboratorium cz. I
Smartfony stają się coraz częściej używanym uniwersalnym elektronicznym urządzeniem przenośnym (muzyka, aparat fotograficzny, telefon, internet gry etc.) dla " młodego człowieka z zachodu". Do znacznego wzrostu ich użyteczności przyczynia się szereg aplikacji. Jedną z największych zbiorów (około 300 000) aplikacji jest Android Market (aplikacje dedykowane na system operacyjny Android- obecnie najczęściej używany w smartfonach).
Oto kilka aplikacji mniej lub bardziej użytecznych w laboratorium:
Solution calculator : prosty programik do przeliczania rozcieńczeń oraz tworzenia roztworów (plus mała lista wag molekularnych związków używanych w biochemii oraz przelicznik masy molekularnej na podstawie wzoru strukturalnego. Zasadniczo większość większych programów (jak chemistry helper) posiada te funkcje lepiej rozwiązane np. obliczanie masy molekularnej jest bardziej intuicyjne- wprowadzamy wzór C6H6NO2 a nie klikamy C+C+H+ H..., brakuje też (aczkolwiek jest to zarzut do wszystkich programów do obliczeń roztworów) większej gamy przeliczeń (np. z roztworu wyrażonego w mol/ml chcemy przejść do g/ml).
Formulae- mała baza danych zawierająca wzory, mechnizmy reakcji organicznych, tabele przesunięć do NMR, właściwości różnych podstawników oraz wymienione rodzaje struktur krystalicznych. Program ma miły minimalistyczny design oraz dzięki aktualizacjom ma stale się powiększać.
Biochemistry lab suit- zbiór narzędzi oraz danych mających pomóc biochemikom. Oprócz standardowego zestawu do obliczeń masy molekularnej, stężeń roztworów mamy małą bazę buforów (niestety bez "receptur" co zmusza nas do zobaczenia ich w innym źródle), detergentów oraz zestaw do wyznaczania właściwości peptydów na podstawie składników, fragmentacji w MS oraz właściwości i budowa aminokwasów. Niestety brakuje w tej aplikacji jakiejś konsekwencji. Podstawową cechą programu na komórkę powinna być możliwość rozwiązania pewnego problemu "na miejscu" - bowiem nie opłaca się włączać aplikacji by w połowie rozwiązywania i tak korzystać z komputera.
Zapraszam wszystkich do przesyłania ciekawych aplikacji. W następnej części: Math Formulary, Molpad i Chemistry helper.
Rysunki pochodzą z Android Market.
Oto kilka aplikacji mniej lub bardziej użytecznych w laboratorium:
Solution calculator : prosty programik do przeliczania rozcieńczeń oraz tworzenia roztworów (plus mała lista wag molekularnych związków używanych w biochemii oraz przelicznik masy molekularnej na podstawie wzoru strukturalnego. Zasadniczo większość większych programów (jak chemistry helper) posiada te funkcje lepiej rozwiązane np. obliczanie masy molekularnej jest bardziej intuicyjne- wprowadzamy wzór C6H6NO2 a nie klikamy C+C+H+ H..., brakuje też (aczkolwiek jest to zarzut do wszystkich programów do obliczeń roztworów) większej gamy przeliczeń (np. z roztworu wyrażonego w mol/ml chcemy przejść do g/ml).
Formulae- mała baza danych zawierająca wzory, mechnizmy reakcji organicznych, tabele przesunięć do NMR, właściwości różnych podstawników oraz wymienione rodzaje struktur krystalicznych. Program ma miły minimalistyczny design oraz dzięki aktualizacjom ma stale się powiększać.
Biochemistry lab suit- zbiór narzędzi oraz danych mających pomóc biochemikom. Oprócz standardowego zestawu do obliczeń masy molekularnej, stężeń roztworów mamy małą bazę buforów (niestety bez "receptur" co zmusza nas do zobaczenia ich w innym źródle), detergentów oraz zestaw do wyznaczania właściwości peptydów na podstawie składników, fragmentacji w MS oraz właściwości i budowa aminokwasów. Niestety brakuje w tej aplikacji jakiejś konsekwencji. Podstawową cechą programu na komórkę powinna być możliwość rozwiązania pewnego problemu "na miejscu" - bowiem nie opłaca się włączać aplikacji by w połowie rozwiązywania i tak korzystać z komputera.
Zapraszam wszystkich do przesyłania ciekawych aplikacji. W następnej części: Math Formulary, Molpad i Chemistry helper.
Rysunki pochodzą z Android Market.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

