W wydanej decyzji Urząd uznał, że system wzajemnych darowizn
Apolandia.com to system promocyjny typu piramida, ponieważ jego
działalność finansują kolejni konsumenci.
https://uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=11444
Nałożona kara to 1372 zł.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
piątek, 22 marca 2013
Darczyńcy.eu czyli naciąganie po liftingu (wpis rocznicowy)
Błagam. Jeśli na wymianie między sobą pieniędzmi ktoś zarabia, jak mówisz 6 tys zł, to ktoś do cholery musi te 6 tys stracić. Jeśli w ostatecznym rozrachunku ktoś jest na plusie, to ktoś musi być na minusie. To jest matematyka, pierwsza klasa szkoły podstawowej. Jasio wymienia się jabłkami z Krzysiem, po czym Krzyś ma ich więcej niż na początku. Mnie Pani w przedszkolu uczyła, że jeśli Krzysiu ma więcej, to znaczy że Jasio musi mieć teraz mniej.
- Michał Łaszczyk Komentarz na reklamę Apolandi (http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com)
Niemal rok temu przeglądając strony wpadłem na zachwycające połączenie mistycyzmu i naciągania ludzi na zbędny wydatek(Tutaj).Okazało się jednak że pomimo niezbyt dobrej prasy nowatorska idea sprzedaży nadziei na zyskanie prospołecznego miliona za jedyne 65 zł nie zanikła. Przedsiębiorcza wróżka odczekała chwile, zmieniła stronę i dalej naciąga niezbyt rozgarniętych użytkowników sieci. Czy coś się zmieniło?
1. Złudny autorytet
Przed rokiem system miał podobno rekomendację Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego- niestety wystarczyło kilka mejli żeby potwierdzić że jest to bzdura. W tym wcieleniu (po ABH Apolandia i BHC Apoladia) mamy opinie renomowanej kancelarii z Krakowa- zwrotem kluczem jest "prawie gotowa" oraz "nie możemy jej pokazać". Mamy też: Jestem z wykształcenia prawnikiem [Uniwersytet Wrocławski]... Tutaj PR naciągaczy odrobił lekcje- wszak niewidzialna opinia i anonimowy prawnik to rzecz nie do podważenia.
2. Fundacja/forum i inne programy
Niestety przez trzy lata nie udało się założyć "Fundacja W Planach", nie ma też innych prostych rzeczy jak forum. Niestety jak się spamuje "społecznoścowo" (te dziesiątki wpisów na youtube: prawie jak viagra albo samotne single w twojej okolicy) to na założenie fundacji czasu może nie być. Może warto do pomocy użyć mocy wróżbiarskiej?
3. Spam i reklama
Całość wpisu jest spowodowana informacjami na mejla o komentarzach zamieszczanych na forum: niezawodny sygnał działania "anonimowych sympatyków". Szybkie przeszukanie w google pokazało że Apolandia wstała z grobu. I trzeba przyznać odrobiła lekcje. Poza typową pyskówką "nie zrozumiałeś systemu" na forum hypi powstało kilkanaście wpisów na blogach jak z pod matrycy. Najbardziej jestem pod wrażeniem "E-babcia zarabia". Naganiaczom należy się premia!
4. "Znany architekt potwierdził że biuro nie wygląda jak piramida."
Wydawało by się że pismo o małej szkodliwości społecznej Apolandi to gwóźdź do trumny. Jednak sprytne żonglowanie słowem wystarczy aby "zakończenie postępowania" zmieniło się w "pozytywny wynik kontroli". Jeśli jednak targetem są ludzi którzy nie zauważą że system polega na "daj nam darowiznę i bujaj się" to i takie korekty mogą przejść.
A teraz mała próbka dwójmyślenia Apolandii: Skoro Apolandia jest piramidą to dlaczego wciąż nie ma wyroku skazującego za zniesławienia jakie popełniliśmy? Rok czasu minął i nic. To znaczy że system to piramida! Jeśli był by inaczej już byłbym w wiezieniu!
Rysunek: Louis Dewis, "Stary żebrak", 1916
- Michał Łaszczyk Komentarz na reklamę Apolandi (http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com)
Niemal rok temu przeglądając strony wpadłem na zachwycające połączenie mistycyzmu i naciągania ludzi na zbędny wydatek(Tutaj).Okazało się jednak że pomimo niezbyt dobrej prasy nowatorska idea sprzedaży nadziei na zyskanie prospołecznego miliona za jedyne 65 zł nie zanikła. Przedsiębiorcza wróżka odczekała chwile, zmieniła stronę i dalej naciąga niezbyt rozgarniętych użytkowników sieci. Czy coś się zmieniło?
1. Złudny autorytet
Przed rokiem system miał podobno rekomendację Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego- niestety wystarczyło kilka mejli żeby potwierdzić że jest to bzdura. W tym wcieleniu (po ABH Apolandia i BHC Apoladia) mamy opinie renomowanej kancelarii z Krakowa- zwrotem kluczem jest "prawie gotowa" oraz "nie możemy jej pokazać". Mamy też: Jestem z wykształcenia prawnikiem [Uniwersytet Wrocławski]... Tutaj PR naciągaczy odrobił lekcje- wszak niewidzialna opinia i anonimowy prawnik to rzecz nie do podważenia.
2. Fundacja/forum i inne programy
Niestety przez trzy lata nie udało się założyć "Fundacja W Planach", nie ma też innych prostych rzeczy jak forum. Niestety jak się spamuje "społecznoścowo" (te dziesiątki wpisów na youtube: prawie jak viagra albo samotne single w twojej okolicy) to na założenie fundacji czasu może nie być. Może warto do pomocy użyć mocy wróżbiarskiej?
3. Spam i reklama
Całość wpisu jest spowodowana informacjami na mejla o komentarzach zamieszczanych na forum: niezawodny sygnał działania "anonimowych sympatyków". Szybkie przeszukanie w google pokazało że Apolandia wstała z grobu. I trzeba przyznać odrobiła lekcje. Poza typową pyskówką "nie zrozumiałeś systemu" na forum hypi powstało kilkanaście wpisów na blogach jak z pod matrycy. Najbardziej jestem pod wrażeniem "E-babcia zarabia". Naganiaczom należy się premia!
4. "Znany architekt potwierdził że biuro nie wygląda jak piramida."
Wydawało by się że pismo o małej szkodliwości społecznej Apolandi to gwóźdź do trumny. Jednak sprytne żonglowanie słowem wystarczy aby "zakończenie postępowania" zmieniło się w "pozytywny wynik kontroli". Jeśli jednak targetem są ludzi którzy nie zauważą że system polega na "daj nam darowiznę i bujaj się" to i takie korekty mogą przejść.
A teraz mała próbka dwójmyślenia Apolandii: Skoro Apolandia jest piramidą to dlaczego wciąż nie ma wyroku skazującego za zniesławienia jakie popełniliśmy? Rok czasu minął i nic. To znaczy że system to piramida! Jeśli był by inaczej już byłbym w wiezieniu!
Rysunek: Louis Dewis, "Stary żebrak", 1916
piątek, 28 września 2012
Działalności zawieszenie
Aperiodyk rozrósł się do poważnych rozmiarów: ponad setka wpisów, dziesiątki komentarzy, tysiące odwiedzin. Niestety wciąż jest tylko blogiem. Na pewnym etapie upraszczało to tworzenie- stąd dużo tekstów krótkich i byle jakich, jednak w wielu przypadkach (głównie opowiadania Dawida) forma ta wydawała się bardzo ograniczać teksty- na tyle dobre że zasłużyły na większą publiczność niż znajomi i kilka przypadkowych osób z sieci. Niemniej był szkołą i dobrym warsztatem pisania. Aczkolwiek był tylko etapem przejściowym. Dlatego też postanowiłem rozbić swoją aktywność pomiędzy poważniejsze serwisy.
- W temacie naukowym i około naukowym rozpocząłem współprace z portalem Biotechnologia.pl (jeden z pierwszych wpisów- tutaj)
- W dziedzinie szeroko pojętej fantastyki mam nadzieje pisać na stronie serwisu poltergeist (niebawem ukaże się recenzja Stalowej Policji do NST i scenariusz Tixa) oraz do magazynu Gwiezdny Pirat (w najnowszym tekst o analizach roko 2020- do obejrzenia tutaj)
Dziękuje współtwórcom i czytelnikom, być może któregoś dnia Aperiodyk Scjentystyczno-Kulturalny powróci.
PS Nie naśmiewam się już z Apolandi, wszak leżącego nie kopie się. Chyba że próbuje zmartwychwstać i kąsać.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Skażenia: recenzja
| Okładka, http://www.wydawnictwoportal.pl |
Wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka.
- Paracelsus
- Paracelsus
W jaki sposób ocenić dodatek do gry rpg? Czy wystarczy, że
będzie się go dobrze czytać, czy też zawarte w nim pomysły mają mieć
zastosowanie na sesjach? W przypadku już 20’stego dodatku do Neuroshimy
zatytułowanego Skażenia, spełnione zostają oba warunki. Do zainteresowania tą
pozycją skłoniła mnie też zawodowa ciekawość (chemik –biotechnolog
farmaceutyczny).
Skażenia to niewielka książeczka- 48 stron w małym formacie.
Dla wielu to jej największa wada - koszt 16 zł powoduje, że stosunek stron/ceny
jest słabszy w porównaniu z innymi
dodatkami. Według mnie wielkość skażeń jest optymalna - nie ma potrzeby dodawać
do niego kolejnych pomysłów, ani tym bardziej dodawać tematu jako części w
większym materiale. Ot, książeczka do poczytania w tramwaju w cenie dwóch piw w
pubie. Opatrzona jest ciekawymi rysunkami (ten z 27 strony to majstersztyk) i
napisana w typowym dla Neuroshimy stylu.
W środku mamy kilka rozdziałów. Pierwsza z nich „zasyfiony
świat” daje przykłady użycia tematu trucizn i zanieczyszczeń w sesjach Neuroshimy.
Większość pomysłów to szkice na przygody. Część z nich jest dosyć oklepana (
placówka tworząca super żołnierzy? Come on, bez dobrego wprowadzenia mam tylko
Van Damm’a przed oczami), kilka jednak jest bardzo klimatycznych (np. kierowcy
ciężarówki do oprysków). Dodatkowo mamy krótki opis rodzajów masek
przeciwchemicznych. W sieci (duży plus dla portalu!: dostępne są tutaj) możemy znaleźć rozwinięcie
tematu sprzętu przeciwchemicznego oraz materiały do tworzenia postaci.
Najlepszą częścią książki to drugi rozdział - zawarte tam są
pomysły na skażenia. Większość z nich to ciekawe „przeszkadzajki”. Dzięki temu
przejazd z osady A do B nie będzie już nudny, a zestaw maska p-gaz plus licznik promieniowania nie ochronni w 100% graczy. Dodatkowym atutem w nich jest uniwersalność. Da się
opisane Skażenia w większości przypadków wykorzystać w Warhammerze czy
Cyberpunku 2020. A
zawarta mechanika „nasiąkania” graczy truciznami jest wisienką na torcie.
Na koniec niestety mamy partie słabszych tekstów. O ile
klasyfikacja bojowych środków trujących
ma sens „naukowy”, to zawarte tam informacje słabo nadają się
bezpośrednio na sesje (a chociażby na Wikipedii mamy obszerniejsze dane) -
wykorzystanie bezbarwnego, bezzapachowego, ekstremalnie trującego sarinu to
przepis na wkurzonych graczy. Poza tym część informacji powtarza się w stosunku
do poprzednich części (psychogaz, środki parzące), a wyjątkowo upierdliwi
zauważą, że zamiast fosfogenu powinien być fosgen [chyba, że jest to nazwa
zwyczajowa z bardzo starych podręczników]. Niestety, im dalej w las, tym
gorzej. Wybór substancji w „układzie okresowym dla początkujących” woła o
pomstę do nieba. W grze rpg różnice pomiędzy zatruciem cyną, chromem,
aluminium, manganem (mamy też bardzo potrzebne temperatury topnienia) chyba nie
są takie ważne - wystarczyłby opis „zatrucia pyłami metali”. Na sam koniec mamy całkiem fajną tabelkę z
rodzajami „wybuchowych” beczek.
Po lekturze jestem bardzo zadowolony - dzięki zawartym tam
materiałom mam wrażenie, że sesje NS mogą sporo zyskać. Brud, syf i
zanieczyszczenie to równie ciekawy przeciwnik i element krajobrazu co Moloch
czy gangerzy. W dodatku cześć informacji ma charakter uniwersalny - ziemie
chaosu, wysypiska mega-miast czy przedwieczne ruiny na pewno staną się bardziej
trujące po tym jak MG przeczyta Skażenia.
środa, 1 sierpnia 2012
Prometeusz: Czy dobre kino SF oznacza dobre SF?
![]() |
| Żródło: http://www.facebook.com/JuniorBrandManager |
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Modne_bzdury
Fantastyka naukowa od dobrych kilkudziesięciu lat przestała być domeną jedynie literatury. Duża cześć gier komputerowych, komiksów czy wysokobudżetowego kina akcji to wytwory "SF". Cudzysłów w poprzednim zdaniu bierze się z rozgraniczenia pomiędzy formą przedstawiającą problemy, tezy związane z osiągnięciach nauki i techniki czyli science fiction a jedynie tworami używającymi rekwizytów kojarzonymi z SF np. laserami czy statkami kosmicznymi. Jest to twarde rozgraniczenie eliminujące z rozważań większość książek, filmów itd. kojarzonych z gatunkiem (niestety mających się do fantastyki naukowej jak pornografia do "Romeo i Julia").
Jeśli potraktować samą fantastykę naukową oderwaną od formy w jakiej jest podana jako zbiór problemów czy możemy ją wartościować? Czy pomimo tego że książka- nudna, źle napisana z dialogami wołającymi o pomstę do nieba ale zawierająca przemyślenia stanowiące źródło doktoratów dla bioetyków jak i inspiracje dla inżynierów może być nazwana dobrą książką science fiction? A może należało by ją nazwać słabą książką ale dobrym materiałem SF?
W przypadku filmów mamy zwykle "rdzeń" ma charakter odtwórczy. Tak zwane klasyki: 2001: Odyseja kosmiczna, Blade Runner, Diuna czy Stalker zostały nakręcone na podstawie dzieł literackich. W tym przypadku "dobry film SF" przedstawia już istniejąca treść fantastyczno naukową w formę filmową. Podaje ją w sposób estetyczny, zwykle też zmodyfikowany ale w taki sposób by pierwotne idee (lub przynajmniej ich cześć jak w Blade runner) nie zniknęły. I tutaj dochodzimy do sprawy Prometeusza. Film ten w dużej ilości recenzji został jako klasyk gatunku lub co najmniej dobry film SF. Zwykle te określenia mają charakter bardzo lakonicznej informacji, niczym "Słowacki wielkim poetą był!". Co temu przeczy?
- Wewnętrzna logika.
Jest to najbardziej podstawowym kryterium dzieła mającego aspirować do miana fantastyki naukowej. Wiele kluczowych elementów może nie istnieć w naszym świecie albo wręcz przeczyć jego zasadom jednak mechanizmy związane z danym elementem muszą mieć umocowanie w danym uniwersum. Przykładem może być przyparawa z Diuny. Sama w sobie zupełnie fantastyczna lecz działa na nią np. mechanizm podaży i popytu. W przypadku Prometeusza z logiką działań jest na bakier (pierwsza część recenzji), a może gorzej bowiem zastąpiła ją logika filmowa (np. burza porywa łazik ale nie ludzi bo to ładnie wygląda, sondy skanują ale nie dają praktycznej mapy itd.).
- Kiosk z problemami
W przypadku Prometeusza mamy wręcz natrzęsienie elementarnych dla fantastyki naukowej: przedłużanie życia, spotkanie obcej rasy, spotkanie rasy "twórców", socjologiczny problem wiary w starciu z nauką, uczucia u robotów. Podobne zaludnienie na kartkę/minutę filmu widziałem jedynie podczas czytania Ślepowidzenia Wattsa. Jednak w Prometeuszu poza właściwie zaakcentowaniem każdego z tych problemów nie ma rozwinięcia, puenty, ba nawet jakiegoś oryginalnego przedstawienia ich. (Zresztą cały film jest pełny wątków zupełnie nic nie wnoszących i potraktowanych jako wypełniacz- dla części widzów stanowi to dowód na dojrzałą wielowątkowość odróżniającą od innych letnich blockbusterów dla mnie po prostu jest to nieudolna rzemieślnicza wyliczanka rzeczy muszących się znaleźć w filmie nadająca się do "Junior brand manager"). Niestety król jest nagi.
- Nowa estetyka?
Wiele osób nie znosi ekranizacji opowiadania Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Mają oni swoje racje: większość scen, ważnych elementów świata pozmieniano lub usunięto. Nikt jednakże nie może odmówić porażenia wręcz wizualnego i dźwiękowego w tym filmie. W przypadku Prometeusza mogę zgodzić się jedynie częściowo. Tutaj następuje chyba największa subiektywizacja. Surowe sceny krajobrazów, ujęcia statku (choć jak zwykle w kosmosie statki wydają dźwięki, że może być inaczej udowadnia Odyseja Kosmiczna) są bardzo ładne. Natomiast potwory (macki? no już tylko "szarak" byłby bardziej oklepany), wnętrza, ubrania i ekwipunek najwyżej średnie- wszystko to już gdzieś było. Podobnie z muzyką: to już było.
Od ostatniej recenzji zdołałem ochłonąć- ocena jest taka sama. Przydała by się jeszcze lepsze zdefiniowanie "gniota". Nie mam bowiem pisząc tak w myślach filmu typu "Megarekin vs Stalowa Ośmiornica 3" tylko super produkcje ulepione w gigantyczny remiks ogranych motywów, scenografii tak aby przeciętny widz dostał choć trochę tego co lubi (a jak wiadomo lubi to co już zna).
poniedziałek, 30 lipca 2012
Prometeusz: kino dla nastolatków niech trwa po eony!
| Tylko jedna z nich ucieknie w bok. Ta dobra. Źródło: http://www.prometheus-movie.com |
Wyobraźmy sobie że reżyser który stworzył "Milczenie owiec" stworzył nowy kryminał/thriller, osadzony w czasach współczesnych, opowiadający o seryjnym mordercy. Główny bohater na scenie zbrodni nie zdejmuje odcisków palców, pobliski monitoring nie zostaje przejrzany a podejrzanego wypuszcza nawet bez przesłuchania na "słowo harcerza". W dodatku głównemu bohaterowi asystował by mu szef dający mu 24 godziny na rozwiązanie sprawy, policjant-rywal który pomaga w ostatniej scenie. No i zapomniałbym że morderca w ostatniej walce już prawie wygrywa ale potem nadziewa się na kolce. I to wszystko tak na poważnie, to znaczy nie pod znakiem komedii lub kina w stylu Quentina Tarantino. Nic by takiego filmu nie uratowało. Nawet ładne ujęcia, nawet ciekawe sceny walki (dwie lub trzy, krótkie bo wszak to kryminał a nie kino akcji). Nic. Powstał by gniot.
I dla kina SF takim gniotem jest Prometeusz (blisko mu do AvP 2, tylko że z budżetem x100). Nie wierzyłem w to zanim nie poszedłem. Specjalnie nie czytałem recenzji. Zresztą dużo z nich kłamie w moim mniemaniu rozgrzeszając ten film (stąd też ten wpis). Powiedzmy sobie szczerze: Prometeusz jest słabizną przeznaczonym dla 14 latków na który pójdą też dorośli którzy lubili "Obcego". Dlaczego jest tak źle? Przede wszystkim dlatego że jest to kino S-F bez tego słowa na S. Rozjazd z logiką/nauką jest gigantyczny bowiem zaniedbania nie stanowią jedynie drobnych elementów tła lecz w zasadzie umożliwiają toczenie się dalej akcji. Obala to teorię że Ridley Scott na pewno miał świetny scenariusz i super wersje reżyserską a przyszli źli producenci pocięli film i wyszły nielogiczne rzeczy. Najlepsze przykłady:
wtorek, 19 czerwca 2012
Potyczka w kampanii: Stoner's Rifles kontra SJT ID://BRAIN/XW11/G-523
Anihilator szedł nie zważając na miażdżone tonowym cielskiem wraki samochodów. Skromny zestaw czujników analizował otoczenie. Po chwili znalazł cel, autonomicznie niczym odruch bez konsultacji z Kasparowem uruchomił proces decyzyjno-wykonowczy: Initialize strategy 02/W/5: "Queen to bishop 6, check mate". Dwa sprzężone karabiny kaliber 12,7 m rozpoczęły kanonadę. Skulony za ostrzeliwanym betonowym murkiem żołnierz Posterunku próbował odpowiadać ogniem lecz pociski rykoszetowały od iście pancernej bestii molocha. Zdając sobie sprawę z trudności w zniszczeniu maszyny (jedyną szansą było trafienie w przewody hydrauliczne w stawach lub czujniki) przesunął się w trochę bezpieczniejsze miejsce- odłamki betonu i prętów zbrojeniowych które poharatały mu cały bok skutecznie zgasiły w nim bohatera.
Warunki gry
Pierwsze stracie w drugiej edycji kampanii ustawiliśmy na 600 punktów.
Stoner's Rifles (Posterunek): Kowboj, Lekka piechota x 5
SJT (Moloch): Kasparow, Anihilator, Obróncy x 3
Rozgrywany scenariusz: Houston, we got a problem!
środa, 16 maja 2012
Mój dziadek palił i dożył 100 lat! czyli historia szkodliwości papierosów cz. I
- Nick Naylor: I speak on behalf of cigarettes.
- Child: My mommy says that cigarettes kill.
- Nick Naylor: Now, is your mommy a doctor?
- Child: No.
- Nick Naylor: A scientific researcher of some kind?
- Child: No.
- Nick Naylor: Now, she doesn't exactly sound like a credible expert now, does she?
O tym że palenie papierosów szkodzi zdrowiu wie obecnie każde dziecko. Jednak droga do udowodnienia szkodliwości palenia a następnie skuteczne przekazanie tej informacji społeczeństwu nie było łatwe. Oprócz samych trudności natury naukowej - ocena długotrwałych skutków palenia głównym czynnikiem utrudniającym dotarcie do palaczy i ich otoczenia były medialne oraz pseudonaukowe działania instytucji oraz firm związanych z przemysłem tytoniowym. Używane przez nie metody są wręcz klasykami w repertuarze kreacjonistów, miłosników płaskiej ziemi a także "anonimowych sympatyków" mojej ulubionej ekonomicznej perpetum mobile bhc apolandii. Co ciekawe istnieje nawet nauka nazwana agnatologią zajmująca się poznawaniem społecznych mechanizmów i efektów szerzenia dezinformacji oraz niewiedzy w danym temacie. [1]
– Palenie szkodzi – wyjaśnił spokojnie. – Od tego się umiera.
– Naprawdę? Nigdy nie widziałem.
– Czego?
– Żeby ktoś zdechł od palenia papierosów.
J. Dukaj Xawras Wyżryn
Pierwsze informacje o szkodliwości palenia tytoniu są bardzo stare - wspomina o nich szkocki król James VI w traktacie wydanym w roku 1604. [2] Jednak dopiero wzrost długości życia oraz masowość palenia w pełni ujawniły niszczycielskie skutki papierosów. Pionierami odkryć w tej dziedzinie byli Niemieccy naukowcy [3] ale ich odkrycia pozostały by jedynie odkryciami gdyby nie skuteczność nazistowskiej administracji III Rzeszy w latach 30. i wczesnych 40. XX w. Stworzyła ona bardzo szeroką kampanie informujące jak i zmiany prawne. Oprócz sponsorowania badań i wydawania czasopism takich jak "Der Tabakgegner" (Przeciwnik tytoniu), zakazano: palenia osobom poniżej 18'stego roku życia, tworzenia reklam przedstawiających palenie jako wyraz męskości czy też ograniczono możliwość palenia w miejscach publicznych. Innym wykorzystywanym również obecnie zabiegiem było znaczne opodatkowanie papierosów. Oczywistą odpowiedzią firm tytoniowych było przedstawienie działań przeciwników palenia jako fanatyków, jednak w tamtych warunkach miały one ograniczone pole działania.
Bardziej skomplikowaną oraz ciekawszą walkę stoczyły ruchy anty-nikotynowe oraz firmy produkujące papierosy w "ojczyźnie wolności". O działaniach Instytutu Badań nad Tytoniem, pozytywnych skutkach palenia oraz praktyczny poradnik "Nie możesz być pewien że czarne jest czarne! Tak więc może jest białe" w następnych częściach.
Na koniec mogę polecić film "Thank You for Smoking".
[1] http://en.wikipedia.org/wiki/Agnotology
[2] Pełny tekst: http://www.laits.utexas.edu/poltheory/james/blaste/
[3] A.H. Roffo. Krebserzeugende Tabakwirkung / The Carcinogenic Effects of Tobacco
[4] Robert N. Proctor, Pennsylvania State University. The anti-tobacco campaign of the Nazis: a little known aspect of public health in Germany, 1933–45. „British Medical Journal”. 7070 (313), s. 1450–3
Rysunek: http://www.shtig.net/muses/muses.html
Kampania NST: okiem uczestnika
Generałowie starają się, aby bitwy przegrane na polach walki zostały wygrane przynajmniej w ich pamiętnikach.
- Winston Churchill
Za mną ostatnia piąta bitwa tej edycji kampanii. Trochę przegrałem, trochę wygrałem. Miałem okazje sprawdzić zarówno sytuacje gdy po walce trzeba było liczyć każdy PK jak i trochę powydawać. Walczyć z dużo lepiej wyposażonym i wyszkolonym przeciwnikiem jak i wysyłać weteranów na rekrutów. Oto najważniejsze wnioski:
- Winston Churchill
Za mną ostatnia piąta bitwa tej edycji kampanii. Trochę przegrałem, trochę wygrałem. Miałem okazje sprawdzić zarówno sytuacje gdy po walce trzeba było liczyć każdy PK jak i trochę powydawać. Walczyć z dużo lepiej wyposażonym i wyszkolonym przeciwnikiem jak i wysyłać weteranów na rekrutów. Oto najważniejsze wnioski:
piątek, 27 kwietnia 2012
Potyczka w kampanii: SAG84 vs Piewcy Kościoła Zagłady
-Patriarcho,
znów część okolicznych handlarzy nie chce płacić- podobno chronią ich oddziały
posterunku.
-
Pamiętacie jak spaliliśmy ten sklepik? Teraz spalimy cały bazar i nikt już nam
nie będzie się stawiał!
xxx
Grupa motocyklistów patrzyła na bazar z ruin zniszczonego niewielkiego składu
Posterunku, najtwardszy z nich - Moses właśnie pakował wór amunicją i
granatami. Większość handlujących uciekła już dawno- wystarczyło kilka strzałów
i lasek dynamitu poukładanych w najważniejszych miejscach. Wszystko szło jak
zaplanowali- zapakowali najlepsze gamble na motory i przygotowali do spalenia
całą okolice. Nagle naprzeciwko mignęła im grupa żołnierzy, wszyscy w
pancerzach i z karabinami.
- Posterunek już tu jest! Podobno mają wyrzutnie rakiet oraz snajperów! Zwijamy
się! - zaczął panikować Kurt
-
Spokojnie, Widzisz to przejście? Ustawiłem tam atrapę bomby, te cioty nie
podejdą!- odpowiedział Moses
Nagle z
oddalonej o kilkadziesiąt metrów barykady z gwizdem wystrzelił pocisk i uderzył
w budynek za nimi. Wszyscy w pomieszczeniu odruchowo przywarli do resztki muru
szukając osłony
- Na
bombę się nie nabrali, ale do tego ustrojstwa na pewno mieli tylko jeden
pocisk!- krzyknął dalej pewny siebie Moses
Jak na
komendę ze strony żołnierzy posterunku posypał się grady pocisków i wyleciała
kolejna rakieta. Ta również, chwałą
prorokowi zagłady, nie trafiła celu, jednak odłupała kawał ściany i sufitu.
Ustawiona na dachu beczka (ustawiona tam przez Mosesa miała wysadzić resztę
składu) spadła pomiędzy Black angels i wybuchła. Kanonada strzałów nie ustawała.
Połowa oddziału była poparzona albo postrzelona. Zbroje sklecone z kawałków
stali zatrzymywały co prawda strzały z samopałów ręcznej produkcji ale amunicja
5,56 mm z karabinów dziurawiła je na wylot.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Walka z Hydrą czyli kilka słów o krytyce GMO cz. II
Czy jedzenie roślin i zwierząt zawierających ludzkie geny to kanibalizm?
- Broszura koalicji Polska Wolna od GMO
Na rysunku: Zmodyfikowana genetycznie roślina (geny bt) oraz hodowana bez insektycydów roślina po kontakcie z larwą Elasmopalpus lignosellus. Czytelnikom pozostaje zgadnąć która to która.
Jako punkt wyjścia do następnej części analizy zastrzeżeń wobec GMO warto przywołać cytat:
Nasiona GM są 3-4 razy droższe, plony nie są wyższe, nie są lepsze, uprawy nie są bardziej wydajne, nie chronią środowiska, trzeba stosować nie mniej, ale znacznie więcej środków ochrony roślin (...)
piątek, 20 kwietnia 2012
Walka z Hydrą czyli kilka słów o krytyce GMO cz. I
Nasiona GM są 3-4 razy droższe, plony nie są wyższe, nie są lepsze, uprawy nie są bardziej wydajne, nie chronią środowiska, trzeba stosować nie mniej, ale znacznie więcej środków ochrony roślin.
- prof. dr hab. Stanisław Wiąckowski
Na temat GMO napisano już bardzo wiele. Sama baza pubmed znajduje wyszykuje przy użyciu słów kluczowych "GMO Plants" około 20 tysięcy artykułów. Oprócz tego istnieją setki raportów/ustaw rządowych i około rządowych (agencje i organizację). Na koniec warto wspomnieć o stekach blogów i stron osób prywatnych oraz organizacji "hobbystycznie" zajmujących się GMO. Jakakolwiek więc próba obiektywnego i całościowego spojrzenia na sprawę która leży nie tylko na polu naukowym (choć to najważniejszy element całej układanki) lecz także prawnym, ekonomicznym i społecznym wymaga chyba napisania książki w kilku tomach (ogólny podręcznik można znaleźć tutaj). Warto jednak odnieść sié
- prof. dr hab. Stanisław Wiąckowski
Na temat GMO napisano już bardzo wiele. Sama baza pubmed znajduje wyszykuje przy użyciu słów kluczowych "GMO Plants" około 20 tysięcy artykułów. Oprócz tego istnieją setki raportów/ustaw rządowych i około rządowych (agencje i organizację). Na koniec warto wspomnieć o stekach blogów i stron osób prywatnych oraz organizacji "hobbystycznie" zajmujących się GMO. Jakakolwiek więc próba obiektywnego i całościowego spojrzenia na sprawę która leży nie tylko na polu naukowym (choć to najważniejszy element całej układanki) lecz także prawnym, ekonomicznym i społecznym wymaga chyba napisania książki w kilku tomach (ogólny podręcznik można znaleźć tutaj). Warto jednak odnieść sié
niedziela, 15 kwietnia 2012
Przemysł faramceutyczny w krzyżowym ogniu - część II
14 maja 1796 roku dr Edward Jenner przeprowadził eksperyment polegający na wprowadzeniu ropy z pęcherza chorej na ospę krowiankę"na ranę na ramieniu młodego chłopca- Jamesa Phippsa. Szczepienie pozostawiło dwie małe blizny. Po upływie roku Jenner zaraził pacjenta ospą prawdziwą. Organizm Phippsa okazał się jednak odporny, szczepionka uchroniła go przed zakażeniem. To jeden z klasycznych przykładów eksperymentów "klinicznych". Do lat 30'stych XX wieku w dziedzinie badań substancji leczniczych nie osiągnięty był znaczący postęp. Normalne było testowanie toksyczności na podstawie wypicia kilku buteleczek przez twórce substancji lub podanie go do picia zwierzętom: jeśli uczestnicy przeżyli to znaczy że lek jest bezpieczny [1].
czwartek, 29 marca 2012
Przemysł faramceutyczny w krzyżowym ogniu - część I
ch**u ty moja ciocia wyzdrowiała przez to witamine
- z dyskusji na wykop.pl odnosnie witaminy B17
Właściwie nie ma dnia gdzie media nie podawały by sensacyjnych informacji na farmaceutyków: "Jeden lek, który leczy wszystkie odmiany raka" , "Wynaleźli lek na AIDS!" [1,2]. W materiałach źródłowych zwykle podawane są obiecujące wyniki dopiero wstępnych badań zupełnie nie podzielające optymizmu serwisów informacyjnych [3]. Zawsze przy takich okazjach pojawiają się informacje o obecny stan (czyli brak skutecznego leku na dane schorzenie) przemysł farmaceutyczny. dostaje mu się też za wiele innych rzeczy ( w większości nie mające związku z rzeczywistością): od wypuszczania niedziałających (tak z założenia) szczepionek w dodatku wywołujących autyzm, niszczenia cudownych leków, niepotrzebnego wykorzystywania zwierząt hodowlanych czy omijania procedur testowania leków. W niektórych kręgach jest pogardzanie "oficjalną" farmaceutyką tak jak i medycyną "konwencjonalną" (choć w zasadzie nie ma innej).
- z dyskusji na wykop.pl odnosnie witaminy B17
Właściwie nie ma dnia gdzie media nie podawały by sensacyjnych informacji na farmaceutyków: "Jeden lek, który leczy wszystkie odmiany raka" , "Wynaleźli lek na AIDS!" [1,2]. W materiałach źródłowych zwykle podawane są obiecujące wyniki dopiero wstępnych badań zupełnie nie podzielające optymizmu serwisów informacyjnych [3]. Zawsze przy takich okazjach pojawiają się informacje o obecny stan (czyli brak skutecznego leku na dane schorzenie) przemysł farmaceutyczny. dostaje mu się też za wiele innych rzeczy ( w większości nie mające związku z rzeczywistością): od wypuszczania niedziałających (tak z założenia) szczepionek w dodatku wywołujących autyzm, niszczenia cudownych leków, niepotrzebnego wykorzystywania zwierząt hodowlanych czy omijania procedur testowania leków. W niektórych kręgach jest pogardzanie "oficjalną" farmaceutyką tak jak i medycyną "konwencjonalną" (choć w zasadzie nie ma innej).
wtorek, 20 marca 2012
Pojedynek w ruinach biurowca: Posterunek kontra Hegemonia
Twarz sierżanta Smitha podczas całej podróży nie zmieniła wyrazu, ale w środku cały się gotował. Prosta i bardzo dobrze zaplanowana misja z każdą chwilą stawała się coraz bardziej ryzykowna.
Opracowana pułapka miała mieć prosty przebieg- za pomocą podstawionego handlarza mieli rozpuścić plotki o mutantach oraz cennych gamblach ściągając gang samozwańczego proroka Johnego „Blood” Baptist’a do ruin wieżowców w okolicy Thomasville. Tam czekaliby na przygotowanych stanowiskach strzeleckich by odstrzelić ich bez żadnych świadków.
Cholerne mutki pojawiły się w nocy poprzedzającą akcję jakby chcąc wypełnić plotki! Starcie w ciemnościach poważnie nadszarpnęło morale jak i stan liczebny oddziału.
Cześć stanowisk była zniszczona, karabin snajperski bez amunicji. Gdyby nie polowali na bandytów którzy tydzień wcześniej zastrzelili brata sierżanta Smitha na pewno by wycofali się. W tym przypadku nie było o tym mowy. Lekka piechota właśnie przygotowywała nowe stanowiska i maskowała ślady wczorajszej walki. Nagle powietrze przeszył gwizd udający dźwięk pustynnej sowy. Sygnał alarmowy!
Gotowe było jedno stanowisko, ludzie zmęczeni i w dodatku rozproszeni zamiast na pozycjach. Smith poczuł że rozsądek każe się wycofać- zamiast zasadzki szykuję się teraz wyrównana potyczka. Jego rozważania przerwał krzyk szeregowego Blackburna stojącego na czatach.
- Na stanowiska, damy popalić tym szumowinom- wydał rozkaz Smith.
Warunki gry
Starcie ustawiliśmy na 300 punktów, 3 gamble, 4 lokacje (każdy ustawiał po dwie). Makieta dosyć niestandardowa jak na warunki NST pochodziła ze zbiorów sklepu Graal w Warszawie- dziękujemy za możliwość gry.
JEDNOSTKI HEGEMONII- QJohn
Starter: 3 x Gangerzy [1], 1 x Szrama [2] , 1 x Kaznodzieja [3]
JEDNOSTKI POSTERUNKU – Szary
Starter: Lekka piechota x 3 [4], Porucznik x 1 [5], Zabójca x 1 [6]
niedziela, 11 marca 2012
Raport z bitwy: Hegemonia kontra Posterunek
Posterunkowi udał się kolejny atak na siły molocha. Odepchnięte maszyny zostawiły po sobie wiele cennych części. Niestety osłabione walką oddziały posterunku nie mogły prosto poradzić sobie ze ściągającymi zewsząd amatorami łatwego łupu. Tak zaczęła się jedna z wielu bezimiennych potyczek pomiędzy gangiem z hegemoni a oddziałem posterunku.
Warunki gry
Starcie ustawiliśmy na 400 punktów, 3 gamble, 4 lokacje (każdy ustawiał po dwie). Makieta pochodziła ze zbiorów sklepu Graal w Warszawie- dziękujemy za możliwość gry.
środa, 29 lutego 2012
Nowe zadania na egzamin magisterski dla chemika
Tradycyjnie patrzymy w przyszłość.
- motto reklamowe WSH im.Batorego
Oto cztery pytania jakie mogły by pojawić się na każdej "obronie" na wydziałach chemicznych/chemii (osoba ta mogła by korzystać z książek i mieć powiedzmy 60 minut). Ciekawe ilu teraz magistrów by zdało:
1.
4.
Z jakiego substratu można, stosując reakcję Grignarda, otrzymać w jednoetapowej syntezie 2,2-
dimetylocykloheksanon?
Źródła:
Zadania te pochodzą z konkursów dla szkół średnich: Konkursu Politechniki Warszawskiej (http://www.ch.pw.edu.pl/~elfed/konkurs/informacje.html)
- motto reklamowe WSH im.Batorego
Oto cztery pytania jakie mogły by pojawić się na każdej "obronie" na wydziałach chemicznych/chemii (osoba ta mogła by korzystać z książek i mieć powiedzmy 60 minut). Ciekawe ilu teraz magistrów by zdało:
1.
Do 200 cm3 roztworu NaOH o stężeniu 28,83% (d=1,320 g/cm3) dodano wody w takiej ilości, aby
otrzymać roztwor o gęstości 1,157 g/cm3. Wiedząc, że otrzymany roztwór miał objętość o 2% mniejszą
od sumy objętości wody i wyjściowego roztworu NaOH oblicz:
a) masę dodanej wody
b) stężenie molowe wyjściowego roztworu NaOH
c) pH otrzymanego roztworu wodorotlenku
d) ułamek molowy NaOH w otrzymanym roztworze NaOH
e) stężenie % otrzymanego roztworu
2.
Do kolby z wodą, o pojemności 200 cm3, wprowadzono 2,75 g PCl3, a następnie ostrożnie dodano pewną
ilość KOH i dopełniono wodą do kreski. pH otrzymanego roztworu było równe 7,5. Oblicz masę
dodanego KOH.
pK H2PO3- = 6,7
3.
W pewnym roztworze stopien dysocjacji kwasu malonowego, CH2(COOH)2, wynosi 0,137. Oblicz pH tego roztworu.
pKCH2(COOH)2 = 2,8 pK CH2(COOH)COO– = 5,7
4.
Z jakiego substratu można, stosując reakcję Grignarda, otrzymać w jednoetapowej syntezie 2,2-
dimetylocykloheksanon?
Źródła:
Zadania te pochodzą z konkursów dla szkół średnich: Konkursu Politechniki Warszawskiej (http://www.ch.pw.edu.pl/~elfed/konkurs/informacje.html)
wtorek, 28 lutego 2012
Neuroshima Tactics: Dlaczego wybrałem Hegemonie? cz. II
Burn the heretic. Kill the Borgo mutant. Purge the unclean machine.
- Rózne gry, jedna śpiewka inkwizytorów.
W tej częsci przyjrzymy się jednostkom Hegemonii i zarysom strategii przeciw innym frakcjom.
- Rózne gry, jedna śpiewka inkwizytorów.
W tej częsci przyjrzymy się jednostkom Hegemonii i zarysom strategii przeciw innym frakcjom.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Neuroshima Tactics: Dlaczego wybrałem Hegemonie? cz. I
A która z frakcji ma najfajniejsze figurki?
- Pytanie numer 45 przy wyborze frakcji
Po lewej: Rysunek przedstawia krainę molocha.
Wybór nacji którą będzie się grało w Neuroshima Tactics to jeden z najcięższych dylematów jaki stoi przed graczem. Niniejszy tekst jest jak najbardziej subiektywny a po niedługo pojawią się kolejne przedstawiające inny punkt widzenia.
Ogólnie o jednostkach
Pierwszym zaskoczeniem jakie pojawiło się przy oglądaniu Teczki frakcji (dostępna tutaj ) jest niewielka różnica pomiędzy współczynnikami jednostek: zwykle oscylują one pomiędzy 10-13 (testy wykonuję się K20- wynik równy i mniejszy od wartości cechy oznacza zdany test). To co jest najważniejsze w różnicach to uzbrojenie oraz cecha specjalna. Na nich też warto się skupić wybierając armię.
Budowa armii
W największym skrócie armie składają się z oddziałów, jednostek specjalnych oraz bohatera. Rozpoczęcie zbierania figurek zaczyna się od startera- zawiera on jeden oddział, bohatera (pierwszy w rozpisce armii jest darmowy) oraz jednostkę specjalną. Ilość bohaterów i jednostek specjalnych nie może być większa od jednostek specjalnych. Więcej o budowie armii tutaj.
- Pytanie numer 45 przy wyborze frakcji
Po lewej: Rysunek przedstawia krainę molocha.
Wybór nacji którą będzie się grało w Neuroshima Tactics to jeden z najcięższych dylematów jaki stoi przed graczem. Niniejszy tekst jest jak najbardziej subiektywny a po niedługo pojawią się kolejne przedstawiające inny punkt widzenia.
Ogólnie o jednostkach
Pierwszym zaskoczeniem jakie pojawiło się przy oglądaniu Teczki frakcji (dostępna tutaj ) jest niewielka różnica pomiędzy współczynnikami jednostek: zwykle oscylują one pomiędzy 10-13 (testy wykonuję się K20- wynik równy i mniejszy od wartości cechy oznacza zdany test). To co jest najważniejsze w różnicach to uzbrojenie oraz cecha specjalna. Na nich też warto się skupić wybierając armię.
Budowa armii
W największym skrócie armie składają się z oddziałów, jednostek specjalnych oraz bohatera. Rozpoczęcie zbierania figurek zaczyna się od startera- zawiera on jeden oddział, bohatera (pierwszy w rozpisce armii jest darmowy) oraz jednostkę specjalną. Ilość bohaterów i jednostek specjalnych nie może być większa od jednostek specjalnych. Więcej o budowie armii tutaj.
Gry z rozmachem: Neuroshima Tactics
Akcje służą do prowadzenia sensownych działań na polu walki. Popatrz na nie jak na klocki, z których trzeba zbudować coś więcej. Miałeś coś takiego jak klocki? Mniejsza z tym.
- Podręcznik do Neuroshima Tactics
Opis gry Neuroshima Tactics jest wstępem do kilku artykułów opisujących mechanikę gry, raporty z bitew czy pomysły na własne modyfikacje zasad.
Neuroshima Tactics to gra bitewna, w której gracze – używając modeli swoich niewielkich oddziałów starają się zdobyć panowanie nad bezimiennymi napromieniowanymi ruinami w Ameryce Północnej.
W grze można grać jedną z czterech frakcji znanych z RPG'owej wersji Neuroshimy: maszynami Molocha, mutantami Borgo, oddziałami Posterunku lub dziką bandą z terenów Hegemonii.
Czemu warto przyjrzeć się grze? Gdzie tkwi jej rozmach?
- Podręcznik do Neuroshima Tactics
Opis gry Neuroshima Tactics jest wstępem do kilku artykułów opisujących mechanikę gry, raporty z bitew czy pomysły na własne modyfikacje zasad.
Neuroshima Tactics to gra bitewna, w której gracze – używając modeli swoich niewielkich oddziałów starają się zdobyć panowanie nad bezimiennymi napromieniowanymi ruinami w Ameryce Północnej.
W grze można grać jedną z czterech frakcji znanych z RPG'owej wersji Neuroshimy: maszynami Molocha, mutantami Borgo, oddziałami Posterunku lub dziką bandą z terenów Hegemonii.
Czemu warto przyjrzeć się grze? Gdzie tkwi jej rozmach?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

